W Polsce nie ma orkiestry, która miałaby tak złe warunki, jak my. Czy to fanaberia, że artyści chcą mieć oddzielną garderobę dla pań i panów? A nie jedną, przedzieloną kotarą, by można się było jakoś przebrać bez skrępowania?

 

O konieczności zbudowania w Płocku filharmonii, a raczej wielofunkcyjnej sali koncertowej, która służyłaby organizacji koncertów różnych gatunków muzycznych, mówi się od wielu lat. Ostatnio sprawa jakby nabrała tempa, zespół architektów opracowywał koncepcje lokalizacji obiektu. Teren nad Sobótką odpadł w przedbiegach, na czoło wybiły się Nowy Rynek i nabrzeże wiślane przy ul. Rybaki. I już rozgorzał spór, gdzie najlepiej byłoby salę zbudować. Ponieważ służyć ona będzie głównie Płockiej Orkiestrze Symfonicznej, pytamy o zdanie o jej szefa.

 

Rozmowa z Adamem Mieczykowskim, dyrektorem POS

 

Anna Lewandowska: Już parę razy w przeszłości rozmawiałam z panem o sali koncertowej i pamiętam, że był pan wtedy zwolennikiem ulokowania jej na Nowym Rynku.

 

Adam Mieczykowski: Prawda, wtedy wspominałem, że byłaby to najlepsza lokalizacja...

 

Coś się zmieniło w pana poglądach na ten temat? Czy nadal uważa pan, że to najlepszy pomysł?

– Tak, zmieniło mi się. Choćby dlatego, że pojawiły się nowe pomysły.

 

To wymieńmy te propozycje: ul. Rybaki, Radziwie, Nowy Rynek i teren przy al. Kobylińskiego, niedaleko ul. Spacerowej. Która jest najlepsza według pana?

– A może zacznijmy od tego, po co w ogóle budować sale koncertową?

 

No dobrze. Po co?

– To pytanie o tyle prowokacyjne, co oczywiste – jak to, że muzyka jest obecnie jednym z najważniejszych elementów kultury naszego miasta. Ale czy tak będzie w przyszłości, zależy od warunków, w jakich przyjdzie jej funkcjonować. Dzięki ogromnym funduszom unijnym w ostatnich latach w Polsce powstały znakomite nowoczesne obiekty. To np. Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu, piękna sala koncertowa NOSPR-u w Katowicach, futurystyczna filharmonia w Szczecinie, kameralna, ale bardzo piękna Filharmonia Kaszubska w Wejherowie, nie wspominając już o awangardowym gmachu CKK na Jordankach w Toruniu. I jeszcze choćby Koszalin, który w 2014 r. oddał gamach filharmonii na 520 miejsc, skrojony na miarę tego miasta, ze świetną akustyką; kosztował 29,5 mln zł. A w Płocku w ubiegłym roku świętowaliśmy 40-lecie POS, która jest wciąż bezdomna i korzysta z sali w szkole muzycznej. Ta sala jest dobra dla dzieci i młodzieży, ale nie dla zawodowej orkiestry.

 

Gorzkie słowa...

– Bo w Polsce nie ma orkiestry, która miałaby tak złe warunki. Nieraz słyszę: „Bez przesady, artyści zawsze mają jakieś fanaberie”. A do nas przyjeżdżają naprawdę wybitni artyści. I czy to fanaberia, że chcą mieć oddzielną garderobę dla pań i panów? A nie jedną, przedzieloną kotarą, by można się było jakoś przebrać w kostiumy bez skrępowania? Albo żeby w tej garderobie była toaleta? Publiczność też zrobiła się jakaś fanaberyjna, bo nie chce stać po 30 minut do toalety i chciałaby mieć klimatyzację na sali. U nas wszędzie jest jedna wielka ściskawa, w foyer, na widowni, na scenie, w garderobach. Czy to normalne, że wykonawcy muszą się na siłę przeciskać, obawiając się, że podrą swoje naprawdę drogie kostiumy, między statywami? Musimy część z nich zdejmować, żeby w ogóle dostali się na scenę. Słyszę też coraz częściej głosy niezadowolenia samych melomanów, bo oni bywają też gdzie indziej i wszędzie tam jest elegancko i wyjątkowo. A u nas brzydko pachnie prowincją. Trudno więc mówić o lokalizacji, skoro są tu ludzie, którzy podchodzą i mówią mi, że filharmonia w Płocku w ogóle nie jest potrzebna!

 

Mimo to porozmawiajmy o tym, gdzie mogłaby ona powstać, bo chciałabym poznać pana zdanie. Zacznijmy od Radziwia.

– I Radziwie, i Rybaki to są zupełnie nowe pomysły, które wyglądają kontrowersyjnie, ale tylko na pierwszy rzut oka. Bo jednak taka lokalizacja tworzyłaby coś bardzo pięknego. Postawienie sali na którymkolwiek z brzegów rzeki spowoduje niesamowite wrażenie architektonicznego piękna. W Radziwiu usytuowanie jej między mostem a stocznią byłoby ciekawym rozwiązaniem.

 

Czy jednak filharmonia pasowałaby do tak industrialnego otoczenia?

– Fakt, trzeba by się było nad tym zastanowić, ale też należy pamiętać, że ten teren jest teraz kompletnie zaniedbany i ogranicza wyobraźnię. W Gdańsku jednak na Ołowiance Filharmonia Bałtycka jest w starym zrewitalizowanym budynku obok portu i wygląda to bardzo ciekawie.

 

A Rybaki?

– Tu jest coś, co można sobie wyobrazić już teraz i się zachwycić... We mnie od razu ta lokalizacja budzi pozytywne emocje, w sensie ciekawości i takiego... WOW!!!

Tyle że jest tam spory kłopot z komunikacją. Trzeba by rozwiązać tę kwestię albo poprzez ruchome schody, albo np. kolejkę górską. Moim zdaniem to i tak potrzebne rozwiązania, bo coraz więcej osób ma kłopot w ogóle z zejściem nad Wisłę.

– Akurat kolejka to rozwiązanie na czasie, po które miasta sięgają. Przykładem jest choćby kolejka na Kamienną Górę w Gdyni, która stanowi dodatkowo wielką atrakcję turystyczną. A w tej lokalizacji urzeka położenie, przestrzeń, Wisła, która byłaby widoczna z filharmonii, a z drugiego brzegu widziałoby się architektoniczne piękno obiektu wpisanego w skarpę. Przecież jeszcze niedawno skarpa była całkowicie zabudowana. Myślę, że przy dzisiejszych technologiach dałoby się zbudować salę bez uszczerbku dla wzgórza.

 

A co z Nowym Rynkiem, który niedawno był pana faworytem?

– Myślę, że to nadal jest dobre miejsce dla sali koncertowej. Dobre przede wszystkim dla miasta, bo gmach uporządkowałby przestrzeń tej części Płocka. Obszar między siedzibą Dzieci Płocka a cmentarzem przy Kobylińskiego wygląda, jakby czas zatrzymał się tam 30 lat temu. I plac Nowego Rynku to pokazuje.

 

Co jednak z antypodkową? Wyobraża pan sobie jedno i drugie?

– Tak, ale wymaga to trudnych zabiegów i negocjacji. Choć dla samego placu byłoby zdecydowanie lepiej, żeby budynku z pawilonami w ogóle na nim nie było. W innym przypadku filharmonii zabraknie miejsca i oddechu.

Przejdźmy teraz do Kobylińskiego...

– Teren teraz absolutnie zaniedbany, zostawiony sam sobie, ale na pewno to miejsce ma potencjał. I postawienie tam sali byłoby możliwe, abstrahując od spraw własnościowych poszczególnych działek. Mam jednak świadomość, że właśnie to jest wielkim problemem.

 

Gdyby to właśnie pan – jako szef orkiestry, ale zwłaszcza jako płocczanin – miał sam arbitralnie wskazać to jedyne miejsce, które by to było?

– Moje serce jest dzisiaj nad Wisłą. Na Rybakach przede wszystkim.

Chyba taka decyzja wymaga i wizjonerstwa, i odwagi decydentów, w tym naszych radnych.

– Zgadzam się. Ale warto też pomyśleć o tym, żeby taki obiekt stał się ikoną tego miasta. Dziś, mówiąc o Szczecinie, mamy przed oczami budynek futurystycznej filharmonii. Myśląc: Wrocław albo Katowice – też wyświetla nam się wizja nowoczesnych obiektów dla muzyki. Albo Bydgoszcz i pięknie położona nad Brdą Opera Nova. Płocka skarpa to jedno z najpiękniejszych miejsc, z jakimi zetknąłem się w Polsce. Aż się prosi, żeby wzbogacić ją równie piękną architekturą.

 

Anna Lewandowska / Gazeta Wyborcza Płock

To propozycja Płockiej Orkiestry Symfonicznej. W piątek wystąpią z nią znani soliści - Iwona Hossa (sopran) i Tadeusz Szlenkier (tenor).

 

Wykonają arie i duety, uwertury i intermezza z oper Rossiniego, Verdiego, Pucciniego, Leoncavalla, Gounoda i innych kompozytorów. Muzyków poprowadzi dyrygent Sławomir Chrzanowski.

 

Z informacji POS: „Iwona Hossa jest jedną z czołowych sopranistek swojego pokolenia. Domeną artystki jest przede wszystkim precyzja i techniczne możliwości nadzwyczaj wszechstronnego głosu, niezwykła czystość brzmienia i urzekająca barwa. Jej kunszt wokalny podziwiano w wielu miejscach na świecie, gdzie zawsze oczarowuje publiczność i zdobywa uznanie krytyki.

 

Tadeusz Szlenkier na stałe związany z bydgoską Operą Nova, gdzie występuje w najważniejszych rolach tenora lirycznego. Wielokrotny uczestnik festiwali polskich i zagranicznych. W dorobku tego tenora znajdują się również nagrania, m.in. oper Cherubiniego (Lodoiska) i Dvoráka (Rusałka), a także pieśni Oskara Kolberga. W 2015 roku ukazała się solowa płyta artysty »Parlami d’amore” z najpiękniejszymi pieśniami neapolitańskimi”.

 

Piątek, godz. 19. Bilety są po 45 zł

 

Ewelina Stefańska / Gazeta Wyborcza Płock

“Na powitanie wiosny” Płocka Orkiestra Symfoniczna zagra wraz z Iwoną Hossą i Tadeuszem Szlenkierem najpiękniejsze arie, duety, uwertury i intermezza operowe.

 

23 marca w Płocku będzie miał miejsce koncert “Na powitanie wiosny”, w którym zaśpiewa Iwona Hossa (sopran) i Tadeusz Szlekier (tenor). Płocka Orkiestra Symfoniczna im. Witolda Lutosławskiego tym razem zagra pod batutą Sławomira Chrzanowskiego, który jednocześnie będzie prowadzącym koncert.

 

Fani muzyki operowej nie zawiodą się – podczas koncertu będzie można usłyszeć arie, duety, uwertury i intermezza z oper Rossiniego, Verdiego, Pucciniego, Leoncavalla, Gounoda i innych kompozytorów.

 

Iwona Hossa ma opinię jednej z czołowych sopranistek swojego pokolenia, a swoje niezwykłe umiejętności prezentowała w wielu miejscach na świecie, gdzie zawsze zdobywała uznanie zarówno publiczności, jak i krytyki. Tadeusz Szlankier między innymi reprezentował Polskę podczas targów EXPO w Szanghaju w ramach koncertów, które tam organizowano. Dyrygent i jednocześnie prowadzący koncert Sławomir Chrzanowski, jest dyrektorem naczelnym i artystycznym Filharmonii Zabrzańskiej, z którą dał prawie 2000 koncertów zarówno w kraju, jak i za granicą

 

Koszt biletu wynosi 45 zł, do nabycia w kasie biletowej Płockiej Orkiestry Symfonicznej. Rezerwacja pod numerem telefonu 24 364-10-85.

 

Wiktor Pleczyński / PetroNews.pl

Już kilkanaście lat temu zaczęto w Płocku mówić o zapotrzebowaniu na profesjonalną salę koncertową. Obecnie ratusz jest na etapie rozważania najlepszej lokalizacji dla tej inwestycji.

 

Architekci proponowali kilka miejsc miejsca, w których miałby stanąć obiekt koncertowy. Spośród nich wybrano trzy, zdaniem ratuszowych urzędników, najtrafniejsze. Obecnie rozpatrywane lokalizacje to teren w Radziwiu w okolicy mostu Legionów, ul. Rybaki na nabrzeżu wiślanym oraz na obszarze położonym w samym centrum miasta - przy Al. Jachowicza/Kobylińskiego od ul. Nowy Rynek do alei Spacerowej.

 

Przy analizach brano pod uwagę m.in. dostępność komunikacyjną, możliwość zlokalizowania parkingów, maksymalną powierzchnię zabudowy, efekty ekonomiczno- społeczne czy rodzaje ryzyka mające wpływ na otoczenie (np. powodzie).

 

Najlepszymi propozycjami lokalizacyjnymi wydają się obecnie ratuszowym specjalistom miejsca na Rybakach i w centrum miasta.

- Sala koncertowa na nabrzeżu wiślanym stanowiłaby dopełnienie zagospodarowania tej części miasta. Z kolei przy Nowym Rynku, byłoby to naturalne otwarcie tego obszaru, jako kontynuacji wyremontowanej ulicy Tumskiej – mówi Jacek Terebus, wiceprezydent odpowiedzialny za inwestycje i rozwój gospodarczy.

 

Radnym ratusz przedstawi zalety i wady trzech lokalizacji, jednak rekomendowana będzie ta przy Nowym Rynku.

- Chcemy rozwiązać problem połączenia Antypodkowy i sali koncertowej, jednocześnie zabezpieczając interesy obydwu stron - mówi zastępca prezydenta.

 

Wiceprezydent nie chce jeszcze podawać żadnych kwot, które miasto miałoby przeznaczyć na tę inwestycję. O ostatecznym rozwiązaniu zdecyduje rachunek ekonomiczny. Ostrożnie szacuje, że sala koncertowa mogłaby się znaleźć w planach budżetowych najwcześniej na rok 2020.

 

Władze Płocka przymierzają się do budowy sali koncertowej z widownią na ok. 700 miejsc. Oprócz sceny głównej w „filharmonii” miałaby jeszcze powstać scena kameralna. W ratuszu planują, że takie miejsce mogłoby pełnić także inne funkcje kulturalne.

 

redakcja Portal Płock

Już kilkanaście lat temu zaczęto w Płocku mówić o zapotrzebowaniu na profesjonalną salę koncertową. Obecnie ratusz jest na etapie rozważania najlepszej lokalizacji dla tej inwestycji.

 

Architekci proponowali kilka miejsc miejsca, w których miałby stanąć obiekt koncertowy. Spośród nich  wybrano trzy, zdaniem ratuszowych urzędników, najtrafniejsze. Obecnie rozpatrywane lokalizacje to teren w Radziwiu w okolicy mostu Legionów, ul. Rybaki na nabrzeżu wiślanym oraz na obszarze położonym w samym centrum miasta - przy Al. Jachowicza/Kobylińskiego od ul. Nowy Rynek do alei Spacerowej.

 

Przy analizach brano pod uwagę m.in. dostępność komunikacyjną, możliwość zlokalizowania parkingów, maksymalną powierzchnię zabudowy, efekty ekonomiczno- społeczne czy rodzaje ryzyka mające wpływ na otoczenie (np. powodzie).

 

Najlepszymi propozycjami lokalizacyjnymi wydają się obecnie ratuszowym specjalistom miejsca na Rybakach i w centrum miasta.

- Sala koncertowa na nabrzeżu wiślanym stanowiłaby dopełnienie zagospodarowania tej części miasta. Z kolei przy Nowym Rynku, byłoby to naturalne otwarcie tego obszaru, jako kontynuacji wyremontowanej ulicy Tumskiej – mówi Jacek Terebus, wiceprezydent odpowiedzialny za inwestycje i rozwój gospodarczy.

 

Radnym ratusz przedstawi zalety i wady trzech lokalizacji, jednak rekomendowana będzie ta przy Nowym Rynku.

- Chcemy rozwiązać problem połączenia Antypodkowy i sali koncertowej, jednocześnie zabezpieczając interesy obydwu stron - mówi zastępca prezydenta.

 

Wiceprezydent nie chce jeszcze podawać żadnych kwot, które miasto miałoby przeznaczyć na tę inwestycję. O ostatecznym rozwiązaniu zdecyduje rachunek ekonomiczny. Ostrożnie szacuje, że sala koncertowa mogłaby się znaleźć w planach budżetowych najwcześniej na rok 2020.

 

Władze Płocka przymierzają się do budowy sali koncertowej z widownią na ok. 700 miejsc. Oprócz sceny głównej w „filharmonii” miałaby jeszcze powstać scena kameralna. W ratuszu planują, że takie miejsce mogłoby pełnić także inne funkcje kulturalne.

 

mg /eplock.pl
Foto: poglądowe / eplock.pl

W ostatni piątek płocczanie mieli okazję doświadczyć prawdziwej uczty dla ucha. Finalista programu “Mam Talent”, Marcin Wyrostek, zagrał aż dwa koncerty jednego wieczoru. Artyście towarzyszył zespół i Płocka Orkiestra Symfoniczna, razem oczarowali publiczność.

 

9 marca kolejno o godzinie 19 i 21.15 swoje koncerty promujące płytę “POLACC” zagrał Marcin Wyrostek. Podczas widowiska, mistrzowi akordeonu towarzyszył zespół i Płocka Orkiestra Symfoniczna.

 

Nowa płyta Wyrostka jest przesycona z natury polskim brzmieniem. Po codziennym kontakcie z mediami przepełnionymi zachodnią muzyką, to widowisko niezwykle mocno oddziaływało, odpowiadając na ten często nawet nieuświadomiony głód brzmień, tak naturalnych i bliskich polskiej duszy. Oczywiście podczas koncertu nie zabrakło też utworów z rodowodem zagranicznym, jednak całość tworzyła doskonale złożoną, harmonijną całość.

 

Finalista “Mam Talent” jeździ po świecie i daje koncerty w ramach zespołu “Marcin Wyrostek i CORAZON” w składzie:

Marcin Jajkiewicz – wokal,

Marcin Wyrostek – akordeon,

Mateusz Adamczyk – skrzypce,

Daniel Popiałkiewicz – gitara,

Agnieszka Haase-Rendchen – fortepian,

Piotr Zaufal – bas,

Krzysztof Nowakowski – instrumenty perkusyjne.

 

Tego wieczoru Płocką Orkiestrą Symfoniczną znakomicie dyrygował Ariel Ludwiczak. Koncert był okraszony niezwykłą oprawą świetlną i humorystycznym komentarzem Marcina Wyrostka. Poza kunsztem akordeonisty, zachwyt publiczności budziły również popisy Krzysztofa Nowakowskiego, wykorzystującego wszystkie instrumenty perkusyjne, jakie można sobie wyobrazić. Również wokalista Marcin Jajkiewicz pokazał niezwykłą klasę swoimi brawurowymi wykonami.

 

Następny koncert Płockiej Orkiestry Symfonicznej odbędzie się 23 marca o godzinie 19. “Na powitanie wiosny” zaśpiewają Iwona Hossa (sopran) i Tadeusz Szlenkier (Tenor), a orkiestrą dyrygować będzie Sławomir Chrzanowski. Podczas koncertu będzie można usłyszeć utwory z oper między innymi Rossiniego, Verdiego i Pucciniego.

 

Wiktor Pleczyński / Petronews.pl

Marcin Wyrostek i jego formacja Corazon po raz kolejny zapełnili do ostatniego miejsca salę koncertową Państwowej Szkoły Muzycznej w Płocku. I to dwukrotnie. Oba koncerty zakończyły się owacjami na stojąco i bisami.

 

- Przedstawiam Państwu bandę Smurfów, z którymi występuję wspólnie już od dwunastu lat - mówił Marcin Wyrostek o swoim zespole. - Chociaż każdego tygodnia spędzamy ze sobą po kilkadziesiąt godzin, jakoś udaje nam się to przeżyć.

 

Okazją do kolejnej wizyty w Płocku genialnego akordeonisty i jego muzycznych przyjaciół było wydanie płyty "Polacc". To album inspirowany muzyką polską. Mogliśmy się o tym przekonać, słuchając genialnego "Mazurcyjanka" czy Mazurka Karola Szymanowskiego. Ale i utworu "Maccabi", który nawiązuje do żydowskiej diaspory mieszkającej onegdaj w Warszawie i szczycącej się własnym klubem pięściarskim. Niesamowitym solo na instrumentach perkusyjnych popisał się w "Maccabi" Krzysztof Nowakowski, nazwany przez Marcina Wyrostka dyrektorem departamentu instrumentów perkusyjnych.

 

Podczas koncertu muzycznych smaczków było podczas koncertu dużo więcej, o co zadbali również skrzypek Mateusz Adamczyk, gitarzysta Daniel Popiałkiewicz, pianistka Agnieszka Haase-Rendchen oraz basista Piotr Zaufal, będący również autorem większości aranżacji. Trudno było nie zwrócić uwagi, że zostały one rozpisane w taki sposób, by każdy muzyk z formacji Corazon mógł przynajmniej raz popisać się partią solową. I by każda sekcja Płockiej Orkiestry Symfonicznej mogła dać próbkę swoich umiejętności.

 

Zagrana na bis "Toccata i fuga" zabrzmiała na akordeonie równie potężnie jak na katedralnych organach. Widzowie docenili to, nagradzając Marcina Wyrostka kolejną porcją owacji. Opuszczający salę koncertową PSM, wyrażali nadzieję, że kolejny występ wirtuoza akordeonu podziwiać będziemy już niebawem.

 

Tomasz Paszkiewicz / eplock.pl

Wirtuoz akordeonu wystąpił w piątek wspólnie z Płocką Orkiestrą Symfoniczną. Na scenie pojawił się również zespół Tango Corazon. Muzycy wykonali utwory inspirowane polską muzyką tradycyjną, filmową, żydowską i tańcami ludowymi.

 

Występ był częścią trasy koncertowej, promującej nowy album "Polacc" Marcina Wyrostka. Artysta w 2009 roku wygrał drugą edycję programu Mam talent. Jeszcze w tym samym roku ukazał się jego pierwszy album zatytułowany Magia Del Tango. W 2010 roku album uzyskał status złotej płyty, a kilka miesięcy później status platynowej płyty. Album został nominowany do nagrody Fryderyka w kategoriach Album Roku Muzyka Kameralna oraz Fonograficzny Debiut Roku.

 

W piątek Marcin Wyrostek wystąpił przed płocką publicznością. Na koncercie w Państwowej Szkole Muzycznej nie zabrakło autorskich kompozycji artysty. Marcin Wyrostek wystąpił wspólnie z Płocką Orkiestrą Symfoniczną, towarzyszył im zespół Tango Corazon.

 

Muzycy wykonali utwory inspirowane polską muzyką tradycyjną, filmową, żydowską i tańcami ludowymi. W sali koncertowej PSM wybrzmiały również utwory wielkich mistrzów, m.in. Henryka Mikołaja Góreckiego, Wojciecha Kilara, Witolda Lutosławskiego i Karola Szymanowskiego. Orkiestrę poprowadzi dyrygent Ariel Ludwiczak.

 

A.B. /Portal Płock

 Sponsorzy
42. Sezonu Artystycznego

Sala koncertowa

Państwowa Szkoła Muzyczna I i II st.
im. Karola Szymanowskiego w Płocku
ul. Kolegialna 23
09-402 Płock

Zobacz na mapie

Biuro koncertowe

Dariusz Ciesielski - Kierownik
dariusz.ciesielski@orkiestraplock.pl

Anna Gruszczyńska - Kierownik Orkiestry
orkiestra@orkiestraplock.pl
tel.: +48 603 160 245

Ilona Matusiak
biurokoncertowe@orkiestraplock.pl
tel.: +48 24 364 10 86

Kasa biletowa

Małgorzata Jaworska
ul. Bielska 9/11
(parter, wejście od głównej ulicy)
09-400 Płock
bilety@orkiestraplock.pl
tel. +48 24 364 10 85

Zobacz na mapie

Godziny otwarcia:
Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 15:30
Środa 10:00 - 15:30
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 15:00
Patroni medialni

Miejska instytucja kultury finansowana z budżetu miasta Płocka 

Wszelkie prawa zastrzeżone © Płocka Orkiestra Symfoniczna  |  Realizacja: Hedea.pl

FacebookYoutubeBip

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w pamięci Twojego urządzenia. Zobacz szczegółowe informacje jak zarządzać plikami cookies. Polityka plików cookies.